Mikrowyprawa nad Wisłę

Krótkofalarstwo to hobby pozwalające na łączenie z nim wielu innych aktywności w taki sposób aby z takiego połączenia spędzić czas, który cieszy podwójnie i ma wiele walorów. Oprócz „krótkofalowania” 🙂 lubimy spać pod namiotami. Lubimy wędrować z plecakiem. Dlatego w sobotnie popołudnie wybraliśmy się na spacer nad Wisłę. Blisko miasta, na dziko. Po 2h marszu rozstawiliśmy namioty na małej polance na samym brzegu rzeki, potem rozwiesiliśmy anteny. Kiedy radia już szumiały, nadszedł czas aby zaskwierczało ognisko, pojawiła się kawa, zrobiliśmy jakieś pojedyncze łączności testując pasma, pracę anten i sprzętu. Przy ogniu siedzieliśmy rozmawiając do drugiej w nocy, a w tle cały czas radio gadało – pasmo 80m było bardzo aktywne.

Około 300m od naszego noclegu znajdowało się miejsce po grodzie Czarnowo-Wisła.  Wieczorem próba aktywacji nie powiodła się, bo tak ciasno było na paśmie, że nie sposób było wcisnąć się z wywołaniem dysponując radiem QRP. W niedzielny poranek propagacja okazała łaskawe oblicze, pasmo okazało się puste i aktywacja powiodła się bez najmniejszego problemu. Około 60 łączności zrobionych w krótkim czasie bardzo ucieszyło.

W czasie aktywacji, Grzegorz zrobił kawę ze zmielonych na miejscu ziaren używając młynka ręcznego. Świeżo zmielona kawa „terenowa” to inny wymiar napoju 😉 Nad lustrem Wisły dało się widzieć kluczem lecące łabędzie , a niedaleko nas pluskała się w wodzie wydra. Po aktywacji  przygotowywaliśmy sycącą-wypasioną jajecznicę z różnymi dodatkami. Garkuchnia terenowa została „doposażona” w szybkim tempie w prowizoryczny przyrząd do mieszania potrawy na patelni sporządzony z oczyszczonego nożem patyka 😉 Urządzenie zdało egzamin celująco.  Śniadanie „mistrzów” smakowało niesamowicie „terenowo” w otoczeniu „ptasiej orkiestry”.

Mikrowyprawa zajęła nam niespełna 24h a wrażeń było mnóstwo.

Grzegorz SQ2RBY & Marcin SP2SJ