Bushcraftowa majówka z radiem w tle ;-)

Wraz z Andrzejem SQ2FRB postanowiliśmy spędzić majówkę w taki sposób, jaki nam nie jest obcy i jaki lubimy: testując nasze tarpy oraz inne elementy ekwipunku turystycznego. 🙂 Dla mnie to jedna z wielu mikrowypraw treningowych przed urlopem w Bieszczadach 😁

Wyruszyliśmy rano o godzinie 8:00 LT w kierunku przeprawy przez Wisłę zwanej mostem fordońskim aby dostać się na przeciwległy brzeg rzeki. Idąc wzdłuż brzegu rzeki zauważyłem poruszający się obiekt w oddali – sądziłem, że to chyba sarna, ale szybko zniknęła mi z oczu.

Ponieważ nie wyjąłem aparatu, nie udało mi się zrobić zdjęć pięknych saren, które rozbiegły się w dwie strony gdy uszliśmy kolejne kilkanaście kroków. Widzieliśmy przynajmniej trzy. Chwilę później mijaliśmy ambonę 😉

W końcu dotarliśmy do miejsca, które idealnie nadawało się do rozbicia obozu. Z tego miejsca widzieliśmy naszą dzielnicę i brzeg rzeki, który znamy doskonale bo oboje postawiliśmy tam już miliony kroków 😉

W czasie kiedy ja rozstawiałem tarpa, Andrzej zajął się przygotowaniem ogniska w miejscu, które już wcześniej komuś służyło jako palenisko.

Gdy tarp był rozstawiony, nadszedł czas na rozwinięcie sprzętu KF. W momencie kiedy z głośnika FT-817ND dał się słyszeć znajomy dźwięk modulacji SSB, śniadanie było gotowe 😉 do spożycia.

Popiliśmy gorącą herbatą i zabraliśmy się do dalszej zabawy, czyli rozbijania kolejnego tarpa w nieco innej konfiguracji. W tym czasie dało się słyszeć wołanie „CQ SOTA” – to Jacek SQ9MDN/P ze szczytu Waligóra SP/SS-004 w Sudetach Środkowych. Krzyknąłem i Jacek odebrał tylko częściowo suffix mojego znaku, krzyknąłem drugi raz i odebrał mnie w całości, dając raport 3/3 czyli dokładnie taki z jakim ja odbierałem jego.

QRP jednak działa 😁 nawet z anteny nisko zawieszonej. Dokończyliśmy rozkładanie tarpa i… zaczął kropić przeloty deszczyk, chwilowy, ledwo zmoczył tarpy, ale się przydały, chroniły nas od deszczu i przed wiatrem.

Spędziliśmy trochę czasu przy ognisku, słuchając śpiewu ptaków oraz poszukując innych aktywatorów SOTA na pasmach, porobiliśmy trochę zdjęć, porozmawialiśmy o rozwoju BYGRY, HamNETu oraz DAPNETu.

Wypiliśmy jeszcze trochę ciepłej herbaty i zaczęliśmy zwijać sprzęt przed dalszą drogą i powrotem do domów. W naszej wędrówce zahaczyliśmy o Rezerwat Przyrody Wielka Kępa.

Kolejna mikrowyprawa już niedługo i zapraszamy na nią amatorów wędrówek z plecakiem, którym niestraszny bardzo bliski kontakt z przyrodą.

Grzegorz SQ2RBY